RSS
wtorek, 12 listopada 2013

Innym aspektem posiadania rasowego kota są wydatki związane z leczeniem takiego kota. Niestety, koty rasowe chorują częściej, niż dachowce, a opieka weterynaryjna bardzo dużo czasem kosztuje.


Koty rasowe są słodkie, ale są też bardzo drogie. Niektóre rasy kosztują majątek. Za najdroższego kota rasy Ashera trzeba zapłacić nawet 100 tysięcy dolarów! Utrzymanie takiego kociaka też do tanich nie należy. Ten kot to krzyżówka serwala, kota domowego i lamparta. Po swoich czcigodnych przodkach Ashera odziedziczył nie tylko temperament i charakter, ale pewnie także nawyki żywieniowe. Taki kotek raczej nie zadowoli się spodeczkiem mleczka ;-)) (wiem, wiem, że mleko dla kotów jest szkodliwe). Zapewne trzeba mu dawać surowe mięso. Nie wiem, czy sprawi mu dziką przyjemność wsuwanie Whiskasa ;-)).


Innym drogim w utrzymaniu kotem rasowym jest Sfinx. Wprawdzie to mały kot, więc dużo nie zeżre ;-)), ale jest to kot delikatny i ciepłolubny. Źle znosi zimno, kontakt z polską zimą skończyłby się dla niego jeśli nie śmiercią z wychłodzenia, to na pewno zapaleniem płuc. Znajomy, który miał tego kota, karmił go wyłącznie piersią z indyka. Surową. Sfinx nie chciał jeść niczego innego.


Podobnie wyrafinowane podniebienia mają Devon Rexy. One też lubią surowe mięsko. Na szczęście też nie są to koty duże, ale taki Maine Coon potrafi ważyć ponad 10 kilo! Ten to młóci, aż wióry lecą ;-)). Podejrzewam czasami, że ten kot jest nazywany kocim labradorem nie tylko z powodu jego charakteru (Maine Coon jest bardzo proludzki), ale również dlatego, że Maine Coon żre wcale nie mniej, co labrador ;-)).


Właściciele persów i kotów długowłosych sporo pewnie wydają również na pielęgnację pięknego futerka tych kotów. Czesanie mają te koty od nas gratis, ale wielu właścicieli kotów wystowych stosuje różne preparaty wpływające na to, że futerko ich pupila jest piękne i zadbane.

12:21, tturkus
Link Komentarze (1) »
środa, 09 października 2013

Dachowiec też kot i wymaga od nas opieki. Aczkolwiek są takie dachowce, które spod naszej opieki czym prędzej zmykają, by poszwędać się gdzieś swoimi kocimi ścieżkami.


Istnieje ugruntowana opinia, że dachowce są kotami zdrowszymi i odporniejszymi od innych kotów, a zwłaszcza od kotów rasowych. To prawda, że mają one lepszą odporność, ale też musimy pamiętać, że ponieważ dachowce mają tendencję do szwędania się nie wiadomo, gdzie, mogą łapać rozmaite choróbska. Przede wszystkim należy dachowce regularnie odrobaczać. Spożywając „na mieście” (nie czarujmy się: również w okolicach śmietnika) pokarmy niewiadomego pochodzenia, dachowce narażają się na kontakt z bakteriami, wirusami, pasożytami i innymi szkodliwymi świństwami. Po takiej nocnej (najczęściej), a nawet kilkudniowej wyprawie trzeba więc naszego dachowca dokładnie obejrzeć i obserwować. Jeśli ma na swoim ciele ślady walk o terytorium (lub o panienkę ;-)), trzeba mu te rany zdezynfekować lub opatrzyć. Czasem potrzebna jest wizyta u weterynarza, gdy w wyniku walk dachowiec dozna rozerwania skóry – wymaga to niekiedy kilku szwów.

Wiele dachowców stacza swoje walki lub odbywa szalone zabawy na dachach. Niestety czasem zdarzy się, że kot w ferworze walki spadnie z dachu – niekoniecznie na cztery łapy. Może doznać urazów. Trzeba sprawdzić, czy nasz kot nie kuleje, czy nie połamał sobie kości. Ale na ogół dachowce są dość zaradne.

Bardzo ważne są szczepienia przeciwko wszystkim kocim chorobom i przeciwko wściekliźnie. Mamy większą pewność, że nasz dachowiec nie przyniesie do domu żadnego choróbska ani że sam nie padnie ofiarą jakiejść epidemii.

Dachowce same dbają o czystość swojego futerka, ale warto wyczesywać sierść kota 1-2 razy w tygodniu specjalną szczoteczką.

Gdy nasz szwędus nie wraca dłuższy czas, pozostaje nam z nadzieją go wypatrywać oraz słuchać komunikatów policji dotyczących spektakularnej akcji zdejmowania kota z drzewa albo wyjmowania z rynny. Po takim newsie upewnijmy się, czy to nie nasz magik był w centrum wydarzeń ;-))

17:16, tturkus
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 października 2013

Są różne rasy kotów. Niektóre rasy występują rzadko, inne są trudne w hodowli, inne zaś, jak persy, są rasami bardzo rozpowszechnionymi. Koty mają różne charaktery i różne... ceny. Rozpiętość cenowa pomiędzy rasami kotów jest spora. Za niektóre koty płaci się majątek.

Oto najdroższe koty świata.

Za najdroższego kiciusia na świecie uchodzi kot rasy Ashera. Kosztuje od 15 do nawet 100 tysięcy dolarów. Jest to krzyżówka afrykańskiego serwala, azjatyckiego lamparta i kota domowego. Kot jest dość duży. Stojąc na tylnych łapach, może mierzyć może nawet 120 cm. Jego charakter jest dość dziki. Rasa jest niezwykle rzadka, jak na genetyczną hybrydę przystało.

Kot rasy Savannah jest tańszy: kosztuje od 1 500 do 50 000 dolarów (nie mam pojęcia, skąd ta rozpiętość). Jest to krzyżówka serwala i kota domowego. Ten kot też jest dość duży, ale nie ma tak dzikiego charakteru, jak Ashera. Aczkolwiek kto go tam wie ;-)

Kot bengalski potrafi kosztować od 1 500 do 25 000 dolarów. To też krzyżówka kota domowego z lampartem. Mają dość trudne charaktery.

Maine Coon'y to jedna z najstarszych naturalnych ras, bardzo przywiązana do człowieka. Są to duże kociaki – potrafią ważyć ponad 10 kilo i mieć ponad 1 metr długości. Takiego kiciusia możemy mieć za jedyne 2-6 tysięcy bagsów.

Pers kosztuje od 500 do nawet 5 500 dolarów. To bardzo popularna rasa, mająca ponad 150 odmian barwnych.

Sfinx jest prawdziwym dostojnikiem wśród kotów. Ten bezwłosy, delikatny kot, bardzo przywiązuje się do człowieka (albo do źródła ciepła, jakim dla niego człowiek jest ;-)). Sfinxy kosztują od 1 200 do 5 000 dolarów. Te pomarszczone chucherka są piękne :-))

Nawet 4 tysiące dolców będziemy musieli zapłacić za Manxa, który ma szczątkowy ogon, a 3 tys. za niebieskiego rosyjskiego, który ma uśmiech tajemniczy jak Mona Lisa. Tyle samo potrafi kosztować słodki szkocki zwisłouchy. Brytyjski krótkowłosy słyną ze spokojnych charakterów. Kosztują do 1 500 dolarów.

11:26, tturkus
Link Dodaj komentarz »